Witajcie,
Kredens już stoi na swoim miejsce ku uciesze mojego męża, który wreszcie "cieszy" się przestrzenią w garażu!
Zawsze po takich dużych meblach mówię sobie że to ostatni a za chwilę oglądam na allegro kolejne cudeńka i już wiem że na tym się nie skończy. Kredens wymagał dużo pracy. Zrezygnowałam z drogich farb Annie Sloan na rzecz akrylowo-wodnej farby duluxa. Blat zabejcowałam i pomalowałam lakierem matowym. Piękne uchwyty i gałki kupiłam tutaj są bardzo ładne i dobrej jakości i co najważniejsze dodają uroku.
W końcu pozbyłam się stojących na podłodze słoików, wszystko jest na swoim miejscu i wygląda bardzo ładnie. A dla porównania kredensik przed malowaniem wyglądał tak.
Piękny jest teraz prawda?!!!
To jeszcze nie koniec malowania, właśnie kończę stolik do pokoju mojej córeczki, ale o tym w kolejnym poście!!
pozdrawiam***
poniedziałek, 30 września 2013
czwartek, 26 września 2013
Kredens-reaktywacja!
Witajcie,
Dziś zdradzę mały rąbek moich tajemnych poczynań w garażu. W końcu zabrałam się za malowanie kredensu, który stanie w spiżarce. Mozolna to praca i bardzo czasochłonna bo wróciłam do farby akrylowej wodnej a ta wymaga kilku dobrych warstw. Kredens w całości jest sosnowy, na szczęście nie musiałam go matowić bo mebelek choć był użytkowany to drzewo było zupełnie surowe. Wykończenie zabierze mi jeszcze trochę czasu. Blat trzeba polakierować i przykręcić nowe uchwyty ale powoli zbliżam się do końca i muszę Wam powiedzieć że już teraz widzę że efekt będzie bardzo ładny.
Zapraszam do mojej skromnej galeryjki i pozdrawiam bardzo cieplutko***
Dziś zdradzę mały rąbek moich tajemnych poczynań w garażu. W końcu zabrałam się za malowanie kredensu, który stanie w spiżarce. Mozolna to praca i bardzo czasochłonna bo wróciłam do farby akrylowej wodnej a ta wymaga kilku dobrych warstw. Kredens w całości jest sosnowy, na szczęście nie musiałam go matowić bo mebelek choć był użytkowany to drzewo było zupełnie surowe. Wykończenie zabierze mi jeszcze trochę czasu. Blat trzeba polakierować i przykręcić nowe uchwyty ale powoli zbliżam się do końca i muszę Wam powiedzieć że już teraz widzę że efekt będzie bardzo ładny.
Zapraszam do mojej skromnej galeryjki i pozdrawiam bardzo cieplutko***
środa, 18 września 2013
Coś wyjątkowego!!!!
Witajcie
Dziś zaglądam do Was z wyjąkową książką- książką, która skradła moje serce!!! Jest to piękna opowieść o poświęceniu, cierpieniu, śmierci i szczerej, dozgonnej miłośći dwojga młodych ludzi zagubionych w realiach II wojny światowej. Tatiana i Aleksander, Tatia i Szura... jest w nich coś magicznego, coś co nie pozwala oderwać się od powieści, co wciąga w ich świat bez reszty... Czytasz i czujesz że nie możesz jeść, że nie możesz zasnąć dopóki nie dobrniesz do końca choć pierwsza część "Jeździec Miedziany" ma ponad 700 stron!!! druga nosi tytuł "Tatiana i Aleksander" autorka Paullina Simons.
"Wspaniały dzień. Przez pięć minut nie było żadnej wojny, tylko cudowna czerwcowa niedziela w spokojnym Leningradzie. Kiedy oderwawszy wzrok od lodów, spojrzała przed siebie, zobaczyła, że po drugiej stronie ulicy patrzy na nią jakiś wojskowy. W mieście garnizonowym, takim jak Leningrad, wojskowy to nic nadzwyczajnego. Żołnierzy mieli tu na pęczki. Zobaczyć żołnierza to jak zobaczyć staruszkę z pełną siatką albo kolejkę przed sklepem, albo budkę z piwem. W normalnych okolicznościach Tatiana ominęłaby go wzrokiemi poszła dalej, zwłaszcza że ten gapił się na nią z miną, jakiej nigdy dotąd u nikogo nie widziała. Przestała lizać lody. Jej chodnik tonął już w cieniu, natomiast chodnik żołnierza zalewało silne popołudniowe słońce. Patrzyła na niego przez krótką chwilę i właśnie wtedy, w momenicie gdy spojrzała mu prosto w twarz, poczuła że coś w niej drgnęło. Chciałaby powiedzieć że drgnęło leciutko, ot niezauważalnie, lecz było zupełnie inaczej. Było tak, jakby jej serce zaczęło pompować krew czteremi komorami na raz, zalewając ją i płuca i całe ciało. Zamrugła. Nie wiedzieć czemu zaczęła oddychać szybciej i płycej..."
Nie będę się rozpisywać i tonąć w zachwytach, przeczytajcie koniecznie... ja choć dopiero skończyłam zaczęłam pochłaniać je od nowa... piękna historia po prostu cudna... Gorąco polecam!!!!
Dziś zaglądam do Was z wyjąkową książką- książką, która skradła moje serce!!! Jest to piękna opowieść o poświęceniu, cierpieniu, śmierci i szczerej, dozgonnej miłośći dwojga młodych ludzi zagubionych w realiach II wojny światowej. Tatiana i Aleksander, Tatia i Szura... jest w nich coś magicznego, coś co nie pozwala oderwać się od powieści, co wciąga w ich świat bez reszty... Czytasz i czujesz że nie możesz jeść, że nie możesz zasnąć dopóki nie dobrniesz do końca choć pierwsza część "Jeździec Miedziany" ma ponad 700 stron!!! druga nosi tytuł "Tatiana i Aleksander" autorka Paullina Simons.
"Wspaniały dzień. Przez pięć minut nie było żadnej wojny, tylko cudowna czerwcowa niedziela w spokojnym Leningradzie. Kiedy oderwawszy wzrok od lodów, spojrzała przed siebie, zobaczyła, że po drugiej stronie ulicy patrzy na nią jakiś wojskowy. W mieście garnizonowym, takim jak Leningrad, wojskowy to nic nadzwyczajnego. Żołnierzy mieli tu na pęczki. Zobaczyć żołnierza to jak zobaczyć staruszkę z pełną siatką albo kolejkę przed sklepem, albo budkę z piwem. W normalnych okolicznościach Tatiana ominęłaby go wzrokiemi poszła dalej, zwłaszcza że ten gapił się na nią z miną, jakiej nigdy dotąd u nikogo nie widziała. Przestała lizać lody. Jej chodnik tonął już w cieniu, natomiast chodnik żołnierza zalewało silne popołudniowe słońce. Patrzyła na niego przez krótką chwilę i właśnie wtedy, w momenicie gdy spojrzała mu prosto w twarz, poczuła że coś w niej drgnęło. Chciałaby powiedzieć że drgnęło leciutko, ot niezauważalnie, lecz było zupełnie inaczej. Było tak, jakby jej serce zaczęło pompować krew czteremi komorami na raz, zalewając ją i płuca i całe ciało. Zamrugła. Nie wiedzieć czemu zaczęła oddychać szybciej i płycej..."
Nie będę się rozpisywać i tonąć w zachwytach, przeczytajcie koniecznie... ja choć dopiero skończyłam zaczęłam pochłaniać je od nowa... piękna historia po prostu cudna... Gorąco polecam!!!!
wtorek, 10 września 2013
U mnie dziś chorobowo...
Witajcie,
Pierwsze chłodniejsze dni, pierwszy tydzień dziecka w przedszkolu i już chorujemy!!!
Najpierw córcia teraz ja!! Zaliczam pierwsze zwolnienie tej "jesieni" i choć nie jest wesoło bo to rotawirusy to staram się miło spędzić czas i trochę zrelaksować. Na pocieszenie pięknie wyszło słoneczko więc postanowiłam pokazać Wam mój salon skąpany w jego blasku. Nacieszyć się nie mogę i trochę mi żal że wkrótce dni będą krótsze i dużo, dużo chłodniejsze. Ale co tam jesień też jest piękna, popatrzcie tylko na te wrzosy!!! Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie i zdrówka życzę!!! :-)
Pierwsze chłodniejsze dni, pierwszy tydzień dziecka w przedszkolu i już chorujemy!!!
Najpierw córcia teraz ja!! Zaliczam pierwsze zwolnienie tej "jesieni" i choć nie jest wesoło bo to rotawirusy to staram się miło spędzić czas i trochę zrelaksować. Na pocieszenie pięknie wyszło słoneczko więc postanowiłam pokazać Wam mój salon skąpany w jego blasku. Nacieszyć się nie mogę i trochę mi żal że wkrótce dni będą krótsze i dużo, dużo chłodniejsze. Ale co tam jesień też jest piękna, popatrzcie tylko na te wrzosy!!! Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie i zdrówka życzę!!! :-)
poniedziałek, 2 września 2013
Mój wrzesień!!!
Witajcie,
wrzesień to napewno mój miesiąc, miesiąc moich urodzin, miesiąc urodzin mojego męża, miesiąc w którym wyszłam za mąż.... Uwielbiam wrzesień, choć w tym roku rozpoczął się chłodno i deszczowo!!! Dziś pierwszy raz rozpaliliśmy w kominku, w domu zapanowało miłe ciepło, sentymentalny klimat... Tak tylko szkoda mi lata, zimny powiew o poranku bez wątpienia świadczy o zbliżającej sie jesieni. I choć ta ma swoje uroki twierdzę że za szybko do nas nadchodzi. Czekam na te zapowiadane wysokie temperatury bo choć miło w domu ogrzać się przy kominku to promienie słoneczne to ogromna przyjemność!!! Mam nadzieję że jutro obudzi nas miłe słoneczko i będzie piękny dzień- mój 33 rok życia!!! Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich nowych odwiedzających :-)
wrzesień to napewno mój miesiąc, miesiąc moich urodzin, miesiąc urodzin mojego męża, miesiąc w którym wyszłam za mąż.... Uwielbiam wrzesień, choć w tym roku rozpoczął się chłodno i deszczowo!!! Dziś pierwszy raz rozpaliliśmy w kominku, w domu zapanowało miłe ciepło, sentymentalny klimat... Tak tylko szkoda mi lata, zimny powiew o poranku bez wątpienia świadczy o zbliżającej sie jesieni. I choć ta ma swoje uroki twierdzę że za szybko do nas nadchodzi. Czekam na te zapowiadane wysokie temperatury bo choć miło w domu ogrzać się przy kominku to promienie słoneczne to ogromna przyjemność!!! Mam nadzieję że jutro obudzi nas miłe słoneczko i będzie piękny dzień- mój 33 rok życia!!! Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich nowych odwiedzających :-)
niedziela, 18 sierpnia 2013
Nowy mebel salonowy!!!
Witajcie :-)
Tak jak pisałam w ostatnim poście urlop zaowocował nowym mebelkiem. Właściwie to nie zupełnie nowym, komodę kupiłam już dość dawno temu. Docelowo miała być meblem łazienkowym ale plany się zmieniły i znalazłam jej nowe miejsce w naszym salonie. Komódkę pomalowałam farbami Annie Sloan. Nie jest jeszcze zupełnie skończona, brakuje stylowych uchwytów. Poprzednie to zbieranina różnych uchwytów, które po rozmontowaniu jeszcze się połamały. Musiałam szpachlą do drzewa zamaskować stare otwory bo wiadomo ze nowe mogą nie pasować. I tak sobie stoi w salonie i bardzo nam się podoba, a Wy co myslicie?
pozdrawiam***
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
My sweet home!!!
Witajcie :-) Mój nadmorski urlop już się skończył i bez żalu, za to z wielką przyjemnością wracam do domu. Bo największą radość, daje mi powrót do siebie!!!!! To wielke szczęście mieć swoje miejsce na ziemi, swój własny kąt... W mojej dzisiejszej galeryjce migawki z mojego królestwa!!! Mam jeszcze kilka wolnych dni więc na pewno będzie twórczo co oznacza że powstanie kilka nowych "dzieł". W galeryjce widać witrynkę przemalowaną na biało, wkrótce osobny post poświęcony właśnie jej. Zapraszam!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















34.jpg)
36.jpg)
39.jpg)
38.jpg)
37.jpg)
35.jpg)
33.jpg)
.jpg)


1.jpg)
15.jpg)
9.jpg)